FiM – W Sieciach Kościoła

Państwowa spółka oficjalnie dotuje Kościół. Po co? Aby ten lobbował u wiernych na rzecz jej interesów. W grę wchodzą setki tysięcy złotych i współpraca z księdzem, któremu zarzuca się okradanie Caritasu.

Działająca pod kuratelą Ministerstwa Gospodarki państwowa spółka Polskie Sieci Elektroenergetyczne – odpowiedzialna m.in. za zarządzanie sieciami przesyłowymi – jest zagłębiem starych PSL-owskich wyg i ich koleżków. Osobistości takie jak prezes PSE Henryk Majchrzak z pensją 80 tys. zł miesięcznie (nie licząc wielu dodatków i premii) są nie do ruszenia dzięki ochronie najważniejszych ludowców, w tym Waldemara Pawlaka i Janusza Piechocińskiego. W tym prywatno-publicznym folwarku, gdzie kadrze kierowniczej żyje się jak pączkom w maśle, nie dzieje się najlepiej.

Spółka jest odpowiedzialna za unijny priorytetowy projekt – budowę „Mostu energetycznego” między Polską a Litwą, a więc inwestycję niezwykle odpowiedzialną. Koszt tego przedsięwzięcia szacuje się na około 1,8 mld zł, nie dziwi więc fakt, że UE oraz rząd traktują powstanie „Mostu” jako inwestycję kluczową. PSE ma jednak problem, bowiem mieszkańcy części gmin z województwa warmińsko-mazurskiego nie chcą słyszeć o pajęczych sieciach linii wysokiego napięcia nad swoimi domami. Co więcej, z protestami mazurskiej społeczności zgadzają się również wójtowie, którzy skutecznie blokują wydawanie zgody na budowę „Mostu”.

Jak trwoga, to do Boga

Postawiony pod ścianą zarząd PSE wymyślił w końcu, że skoro gminy w żaden sposób nie dają się przekonać, a bez ich zgody projekt upadnie, to warto zapukać do drzwi Kościoła, któremu podlega katolicki lud. Nie jest żadną tajemnicą, że za sowite wynagrodzenie hierarchowie chętnie uczestniczą lub pośredniczą w podobnych rozmowach, więc namówienie ich do lobbowania na rzecz polsko-litewskiej energetyki nie trwało długo. PSE to bardzo bogata spółka z kapitałem zakładowym w wysokości ponad 9,6 mld zł, co na duchownych zadziałało jak lep na muchy. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że do pierwszych pertraktacji doszło pod koniec ubiegłego roku. Zaczęto od zaliczki. W uchwale rady nadzorczej z 20 grudnia 2013 r. czytamy, że „Polska Sieć Elektroenergetyczna wyraża zgodę na dokonanie przez Zarząd Spółki darowizny pieniężnej w kwocie 50 tys. na rzecz Caritas Diecezji Ełckiej z przeznaczeniem na zakup windy do Domu Samotnej Matki w Ełku”. W sumie z podobnych prezentów w takich samych transzach (jednorazowe darowizny nie mogą być wyższe) ełcki Caritas dostał 150 tys. zł, a proces transakcyjny zawsze wyglądał identycznie. Szef Caritasu zwracał się z błagalnym listem bezpośrednio do prezesa Henryka Majchrzaka, prosząc go o konkretne kwoty i tłumacząc się przy tym problemami finansowymi.

Prezes Majchrzak nie zapomniał także o Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, gdzie w radzie znajdują się takie osobistości jak kard. Kazimierz Nycz, abp Tadeusz Gocłowski czy abp Henryk Hoser. W protokole z posiedzenia komisji ds. darowizn PSE czytamy, że Fundacja jest wzorem do naśladowania, jej stypendyści nazywani są żywym pomnikiem Jana Pawła II, zaś pomoc dla nich stanowi urzeczywistnienie wołania Jana Pawła II o „nową wyobraźnię miłosierdzia”. W związku z tą wiernopoddańczą laurką komisja jednogłośnie postanowiła przelać na konto „Dzieła” kard. Nycza 10 tys. zł. Kolejnym razem na to samo konto poszło 8 tys. zł, a jeszcze w innym terminie – 6 tys. zł.

Wierny prezes

Datki na Kościół to u Majchrzaka nie pierwszyzna. Opłacone sowicie msze „w intencji firmy” są stałą praktyką. Kary i groźby za nieuczestniczenie w nabożeństwach również. Nasz informator twierdzi, że nawet oporni pracownicy w strachu przed utratą posady godzą się na te nieszczęsne msze, a Majchrzak za wiedzą wszystkich nie tylko opłaca katolickie usługi proboszcza parafii w Warszawie-Powsinie, ale także co jakiś czas przekazuje na jego konto niewielkie darowizny. Czasem bywa to 3 tys. zł, innym razem 1,5 tys. albo 1650 zł na… liturgiczne szaty, niezbędne to pełnienia proboszczowskich funkcji.

Duchowni przyzwyczajeni do rozpieszczania nie ruszyli jednak palcem, żeby skutecznie lobbować za energetycznym „Mostem” wśród wiernych. Oni chcą więcej.

Dyrektor ełckiego Caritasu ks. Dariusz Kruczyński, który słynie z zamiłowania do dolce vita i luksusu („FiM” 48/2013), dostał kilka luksusowych gadżetów, które zapewne mają mu pomóc w pertraktacjach pomiędzy ludem i władzami. Państwowe przedsiębiorstwo przekazało duchownemu m.in. spinki do mankietów (178 zł sztuka), pióra kulkowe (90 zł), krawat (90 zł) i latarkę 3D w etui (188 zł sztuka). Tylko w listopadzie i grudniu duchowny dostał od PSE 23 sztuki rozmaitych gadżetów na kwotę 3080 zł, a poza tymi podarunkami były jeszcze luksusowe alkohole, które w dokumentach kryły się pod nazwami „Zestaw Salsa” lub „Zestaw Casino”.

Zarząd Polskich Sieci Elektroenergetycznych nie widzi niczego złego w dotowaniu Kościoła. Wręcz przeciwnie – uważa, że wspieranie tego typu „społecznych inicjatyw” (sic!) to priorytet, i nie ma zamiaru z tej polityki rezygnować.

Ksiądz, kasa i kasety wideo

Wspomniany wyżej ks. Dariusz Kruczyński jest postacią bardziej niż kontrowersyjną, a powierzenie mu pieniędzy może doprowadzić do poważnych kłopotów. Przekonał się o tym były wspólnik duchownego, francuski przedsiębiorca Vincent Martet, który na swoim bezgranicznym zaufaniu do Kruczyńskiego stracił kilka milionów złotych.

Francuz był do tego stopnia pewien uczciwości swojego wspólnika, że powierzył mu klucze do swojego warszawskiego apartamentu. Jakież było jego zdziwienie, kiedy po kilku miesiącach nieobecności postanowił odwiedzić swoje stołeczne mieszkanie. Według jego relacji znalazł tam m.in. zdjęcia i filmy porno oraz wyciągi z konta Caritasu, z których wynikało, że ełcki kaznodzieja przez kilka miesięcy hulanek w Warszawie wypłacił sobie z caritasowego konta 600 tys. zł! Jeszcze wcześniej, kiedy obaj panowie żyli na przyjacielskiej stopie, ks. Kruczyński poprosił Marteta, aby ten pożyczył mu 200 tys. zł na zakup domu, i zaznaczył przy tym, że chce, żeby kasę od razu przelać na konto Caritasu, bo z jego prywatnego trudniej byłoby wypłacić taką sumę. Kiedy po kilku miesiącach Francuz poprosił o zwrot pożyczki, usłyszał, że przecież dokonał… darowizny na rzecz Caritasu, więc żadnych pieniędzy nie dostanie.

Niestety, nie udało nam się skontaktować z ks. Kruczyńskim. Nie zastaliśmy go w biurze zarządzanego przez niego Caritasu, a pracownicy podobno dostali dyspozycje, aby nie informować o miejscu pobytu swojego szefa. Na pytania wysłane przez nas mailem ks. również nie odpowiedział. Do sprawy duchownego i pieniędzy, którymi miał ponoć rozporządzać na niekorzyść Caritasu, niebawem wrócimy.

[2014] FaktyiMity.pl Nr 15(736)/2014

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: