FiM – Caritas development

Zagraniczny przedsiębiorca poszedł po rozum do głowy i zamiast szarpać się z powiatową biurokracją, zatrudnił wpływowego księdza na etacie dyrektora generalnego firmy…

Kościołowi dokucza bieda. Ona jest tak wielka, że niektórzy wielebni muszą już nawet napadać z bronią w ręku na bank, jak to się zdarzyło niedawno ks. Norbertowi J. z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej (por. „Zaginiony w akcji” – „FiM” 40/2009), bądź tyrać po robocie duszpasterskiej na drugim etacie w prywatnym biznesie, czego wymowną ilustracją jest przypadek 39-letniego ks. Dariusza Kruczyńskiego – dyrektora Caritasu Diecezji Ełckiej.

Po wyświęceniu w 1997 r. ks. Dariusz był wikariuszem w Mikołajkach, a następnie w Orzyszu. Caritasem zarządza jednoosobowo od 2003 r. i otrzymał już za swoją „działalność charytatywną” kilkanaście nagród. Ksiądz-dyrektor szalenie się też podoba ordynariuszowi bp. Jerzemu Mazurowi, bowiem posiadając dyplomy „Osobowości Roku”, „Ełczanina Roku” i „Herosa Roku”, wyrobił sobie w okolicy taką pozycję, że gdy tylko przybywa na sesję lokalnego samorządu, radni głupieją i oddają diecezji bez walki dotacje, działki i nieruchomości.
– Zaczynaliśmy od stołówki i jednej apteki. Teraz mamy trzy stołówki, dziewięć aptek, zakład pogrzebowy i szwalnię – przyznaje ks. Kruczyński.

Ba, ale jak on sam ma wyżyć z głodowej kościelnej pensji?

Wielebny ujawnił portalowi internetowemu kobieta.pl, że od najmłodszych lat chciał zostać biznesmenem, ale olśniony spotkaniem z papieżem Janem Pawłem II zmienił plany życiowe i złożył podanie o przyjęcie do seminarium.
– Patrzyłem na młodych kleryków i myślałem: „Ja też mógłbym w taki sposób realizować siebie i pomagać innym” – wspomina dyrektor ełckiego Caritasu, doktoryzujący się w dziedzinie socjologii pracą pt. „Żebractwo i ubóstwo”.

Popatrzmy, jak realizuje siebie…

Jednym z najprężniej rozwijających się w Ełku deweloperów jest działająca tam od niespełna 2 lat spółka „Kąt”, budująca właśnie osiedle „Mazurskie tarasy” (od 2800 zł/mkw.) i mająca swoją siedzibę dokładnie pod tym samym adresem, co Katolicki Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy Diecezji Ełckiej oraz Dom św. Faustyny „Pomocna Dłoń”. Nie trzeba chyba dodawać, że w budynku użyczonym wielebnym nieodpłatnie przez Zarząd Powiatu.

„Od wielu lat współpracujemy z Caritas Diecezji Ełckiej. Wspieraliśmy finansowo m.in. adaptację domów dziecka w Ełku i Giżycku. Jesteśmy polską spółką z kapitałem zagranicznym”– czytamy na stronie internetowej firmy, której właścicielem (65 proc. udziałów) i prezesem zarządu jest niejaki… Vincent Martet, francuski specjalista od zarządzania aktywami małych i średnich spółek, a dwóch pozostałych akcjonariuszy również wywodzi się z Francji. Jak każdy rozumny biznesmen, pan Vincent przed wejściem na nowe terytorium zrobił rozpoznanie, kto tak naprawdę w Ełku rządzi. Z jakim efektem? Ano z takim, że:
# do spółki z ks. Kruczyńskim powołał do życia (w styczniu 2007 r.) Fundusz Pożyczkowo-Poręczeniowy „Mikro” sp. z o.o., czyli kasę, gdzie miejscowa biedota może zadłużać się pod zastaw mieszkań i gruntów;
# dał księdzu dyrektorowi Caritasu w „Kącie”… etat dyrektora generalnego!

Zarobki ks. Dariusza są oczywiście tajemnicą firmy, ale z naszego minisondażu przeprowadzonego wśród lokalnych przedsiębiorców wynika, że jest to kwota oscylująca w okolicach 10 tys. zł miesięcznie.
– Nie przypuszczam, żeby płacili mu za jakąś realną pracę, bowiem znacznie cenniejsze są układy księdza w urzędach – twierdzi ełcki deweloper.

Wybieramy numer służbowej „komórki” widniejący na wizytówce „Dyrektora Generalnego Dariusza Kruczyńskiego”. Mimo kilku prób, nie odbiera telefonu. Dzwonimy więc do biura spółki „Kąt” z pytaniem, czy szef zaniemógł, czy może zmienił numer.
– Numeru nie zmienił, ale posługuje się nim wyłącznie w kontaktach z firmą. Z panem dyrektorem Kruczyńskim nasi klienci nie mogą komunikować się ani osobiście, ani nawet telefonicznie. Nie wolno nam udostępniać jego prywatnego numeru – wyjaśnił „FiM” pracownik spółki.
– W jaki więc sposób i kiedy urzęduje? Chciałbym się z nim spotkać w sprawie budowy domu – kusił nasz dziennikarz.
– Do pana dyrektora można jedynie napisać e-maila na adres „Kąta”, a my przekazujemy list dalej. Jeśli zechce, to odpowie – odparł pracownik.

Przed kim ks. Dariusz Kruczyński tak starannie się ukrywa? Przed biskupem czy opinią publiczną, która chce w nim widzieć obrońcę „żebraków i ubogich”?

[2009] FaktyiMity.pl Nr 43(503)/2009

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: