FiM – Od żebractwa do bogactwa

Zjawisko „ojciec dyrektor” niejedno ma imię. W Ełku mieszkańcy dorobili się kolejnego biznesmena w sutannie, tym razem zajmującego się deweloperką.

Zarządzający nieprzerwanie od 2003 r. ełckim Caritasem (woj. warmińsko-mazurskie) ks. dyrektor Dariusz Kruczyński (na zdjęciu) jest ulubieńcem tutejszych władz. Za swoją działalność otrzymał już dyplom Osobowości Roku, Ełczanina Roku i… Herosa Roku. Cieszy się takim mirem, że gdy tylko przybywa na sesję lokalnego samorządu, radni głupieją i oddają diecezji bez walki dotacje, działki i nieruchomości („FiM” 43/2009). Ze wspomnień ks. Kruczyńskiego, którymi się chętnie dzieli, wiemy, że od dziecka chciał zostać biznesmenem, ale przed podjęciem decyzji o kształceniu się na przyszłego Rockefellera uczestniczył w spotkaniu z JPII. Papież ponoć tak wpłynął na młodego Kruczyńskiego, że zamiast studiować przedsiębiorczość, złożył papiery do seminarium. Jak się później okazało, była to znakomita decyzja, która rozwinęła w młodym człowieku biznesowe talenty.
– Patrzyłem na kleryków i myślałem: Ja też mógłbym w taki sposób realizować siebie i pomagać innym – wyznał portalowi Kobieta.pl dyrektor ełckiego Caritasu, który pisał doktorat pt. „Żebractwo i ubóstwo”. Sława Kruczyńskiego sprawiła, że wizytujący Ełk francuski inwestor Vincent Martetkoniecznie chciał się z duchownym skontaktować w celu otwarcia wspólnego biznesu. Panowie szybko się dogadali i założyli wspólnie Fundusz Pożyczkowo-Poręczeniowy „Mikro” sp. z o. o., dający kredyty pod zastaw m.in. mieszkań. To nie koniec ich wspólnych interesów. Vincent Martet jest prezesem zajmującej się deweloperką firmy „Kąt”, która w 2009 r. prowadziła budowę osiedla mieszkaniowego „Mazurskie Tarasy”, a dzięki współpracy z Kruczyńskim siedziba firmy znalazła miejsce pod tym samym adresem co Katolicki Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy Diecezji Ełckiej oraz Dom św. Faustyny Pomocna Dłoń. W podzięce za doskonałą współpracę Martet zrobił z Kruczyńskiego… dyrektora generalnego firmy „Kąt”. Jednak według posła ziemi ełckiej Tomasza Makowskiego z Twojego Ruchu ich współpraca długo nie trwała. – Po pierwszych inwentaryzacjach i sprawdzeniu finansów firmy ks. Kruczyński został natychmiastowo zwolniony – mówi „FiM” Makowski. Utrata stanowiska wcale nie zniechęciła duchownego do kontynuowania biznesowej kariery. Jako dyrektor lokalnego Caritasu wciąż miał wiele możliwości, a prawicowi ełccy politycy jedli mu z ręki.

Za namową Kruczyńskiego biskup ełcki Jerzy Mazur wystąpił do Agencji Nieruchomości Rolnych o nieodpłatne przyznanie miejscowemu Caritasowi 103 ha ziemi mieszczącej się tuż przy granicy z miastem. Biskup Mazur, wykorzystując swoje stanowisko, zwrócił się w tej sprawie bezpośrednio także do ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stanisława Kalemby z PSL. Dotarliśmy do listu, który duchowny wystosował do ministra. Czytamy w nim, że ziemia ta potrzebna jest Kościołowi do „stworzenia miejsc pracy dla ludzi wykluczonych społecznie”, którzy przez rozmaite sytuacje losowe nie potrafią znaleźć zatrudnienia. Plan bp. Mazura i ks. Kruczyńskiego jest taki, aby na wspomnianej ziemi stworzyć gospodarstwo ekologiczne i zatrudnić tam „osoby potrzebujące, pogrążone w trudnościach i zagrożone wykluczeniem społecznym”.

Na pierwszy rzut oka idea wygląda na godną wsparcia. Tyle że – jak to zwykle bywa – Caritas po otrzymaniu majątku na własność zazwyczaj zmienia jego deklarowane przeznaczenie lub po prostu sprzedaje. Ponadto obszar, którego domaga się bp Mazur, jest stanowczo za duży do prowadzenia podobnej działalności. Zresztą 5 lat temu duchowny dostał już w tym rejonie 30 ha, na których powstał klasztor Sióstr Karmelitanek Bosych i gdzie z powodzeniem mógłby również owe gospodarstwo wybudować. Niestety, pazerność kościelnej hierarchii nie zna granic, więc do wspomnianych 30 ha zdaniem biskupa i księdza dyrektora konieczne jest pozyskanie kolejnych 103. – To gospodarstwo będzie zajmować góra 3–4 hektary, pracę znajdzie kilka osób, a na pozostałym obszarze obaj duchowni chcą wybudować osiedle bloków wielorodzinnych. Działka znajduje się tuż przy granicy Ełku, co ma niebagatelne znaczenie. W grę wchodzi poszerzenie granic miasta, więc wartość ziemi, a potem wybudowanych w tym miejscu mieszkań, wzrośnie co najmniej o kilkadziesiąt procent – mówi nam poseł Makowski. Według niego jeden hektar w tym miejscu jest wart minimum milion złotych, a gospodarstwo ekologiczne to tylko przykrywka do zarobienia gigantycznych pieniędzy na sprzedaży i wynajmie lokali. Na oddawanie za darmo nieruchomości rolnych nie chcą się zgodzić okoliczni rolnicy, którzy mają nadzieję, że w tym miejscu będą mogli uprawiać ziemię, ale przez roszczenia biskupa Mazura szanse na to są coraz mniejsze. Do tej pory na terenie, który chce przejąć Kościół, działała spółka „Agro-Lega”, założona przez byłych pracowników PGR „Lega”. Rolnicy nie mogli wydzierżawić tych gruntów na czas nieokreślony, bowiem miasto Ełk wciąż marzyło o ekspansji, a ziemia „Legi” jest pod tym względem bardzo atrakcyjna. Umowa między miejscową Agencją Nieruchomości Rolnych a „Agro-Lega” skończyła się 30 września tego roku. Z naszych informacji wynika, że nie będzie ona przedłużana, a kiedy sprawa nieco ucichnie, samorząd Ełku oraz ANR nieodpłatnie przekażą wspomniane 103 hektary ełckiemu Caritasowi, który zarobi w ten sposób 100 milionów złotych. A potem wielokrotnie więcej.

Niestety, nie udało nam się skontaktować z ks. Kruczyńskim. W zarządzanej przez niego placówce nikt nie wie, gdzie jest ani kiedy się pojawi. Pracownicy ełckiego Caritasu mają zakaz podawania numeru telefonu i adresu e-mail do szefa instytucji, ponoć charytatywnej.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 48(717)/2013

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: