Sakroturystyka

Pod przykrywką domu rekolekcyjnego i terapii dla niepełnosprawnych krakowski Kościół robi interesy. Bez podatków.

Zembrzyce, Małopolska, wieś koło Suchej Beskidzkiej, to oczko w głowie kardynała Stanisława Dziwisza. Nie dlatego, że są tam wierni potrzebujący wsparcia (wręcz przeciwnie), ale dlatego, że tę wioskę najlepiej się okrada. A jest co brać: dawny ośrodek wypoczynkowo-kolonijny PKP, zabytkowy dwór należący kiedyś do Habsburgów, kino. Ośrodek teraz jest domem rekolekcyjnym. Dwór jest siedzibą małopolskiej Caritas, kino także jest przystosowywane na jej potrzeby. Dwór i kino gmina oddała Kościołowi za złotówkę. Ośrodek PKP poszedł za 3 proc. jego wartości. Podobno starostwo powiatu suskiego, współwłaściciel gruntów, robiło wszystko, by czarni mogli kupić to jak najtaniej.
– Społeczeństwo Zembrzyc jest podzielone. Jedni uważają, że Kościół pomaga gminie, trzeba się więc odwdzięczyć. Inni, że to powinno zostać w Zembrzycach – mówi anonimowo jeden z mieszkańców.

Na pytanie, co gmina ma z tego, że to oddała, pada odpowiedź, że w zasadzie nic, ale wieś wygląda piękniej, bo Kościół zrobił z tego prawdziwe cacko. Poza tym na terenie dworu są darmowe warsztaty zajęciowe dla niepełnosprawnych i sanatoria dla najbiedniejszych.

Tymczasem to kłamstwo. Mariacki Dom Rekolekcyjny to regularny dom wczasowy dla bogatych, podobnie dwór, a warsztaty zajęciowe kosztują niepełnosprawnych lub ich opiekunów bardzo dużo.

Jedna wielka rodzina

– Wszystkie noclegi na sierpień mamy zajęte – informuje piskliwy głos pracownicy recepcji Caritas w Zembrzycach. – Koszt dla osoby 100 zł.
Podobny tekst słyszę od recepcjonistki z domu rekolekcyjnego: – Cały ośrodek jest zajęty. Koszt jednego noclegu 200 zł.

15 sierpnia, Zembrzyce, około południa. Ogromny teren domu rekolekcyjnego. Cisza. Nie szczekają psy, nie śpiewają ptaki. Po krótko przystrzyżonej trawie nie biegają koloniści. Po równiutkich kamienistych dróżkach nikt nie chodzi. Z ekskluzywnych domków nie dochodzą żadne dźwięki. Namioty ustawione między dwoma wspaniałymi budynkami też są nieme. w domu rekolekcyjnym na kilkunastu hektarach w kilkudziesięciu wypasionych budynkach nie ma nikogo.

Wreszcie na parking wjeżdża samochód. Wysiada z niego rodzina. Mama, tata i 3 ubrane na różowo dziewczynki. Zaraz przyjedzie reszta. Co najmniej 3 autokary ludzi.

Ruch dla Jezusa

Na terenie ośrodka są kolonie. Prowadzi je Mariapoli, firma organizująca spotkania eucharystyczne dla dzieci w ramach Ruchu Focolari. Dzieci wraz z opiekunami będą tu 5 dni. Opiekunowie (musi być pełna rodzina) płacą po 480 zł od osoby. Młodzież tak samo. Dzieci do 10. roku życia płacą 250 zł. Nie są w to wliczone atrakcje i pełne wyżywienie. w ramach atrakcji uczestnicy mają zapewnioną codzienną modlitwę i wycieczki z księdzem. Do pobliskiej Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i Krakowa. Tam, gdzie był J.P.2.

Ruch Focolari ma zrealizować testament Jezusa. Po to jest „genfest”,czyli program niezwykłych wydarzeń. Koncert, wymiana doświadczeń i przedsięwzięć, chwile modlitwy, a wszystko to ukierunkowane na czynne zaangażowanie w budowanie mostów braterstwa między ludźmi. Młodzi przyjadą ze wszystkich kontynentów. 180 z Argentyny, 160 z Korei. Z Bliskiego Wschodu przyjedzie około 250 osób i 40 z Afryki.
Żeby mogli przyjechać, organizowana jest komunia dóbr. Bo tutaj wszyscy oddają to, co mają, dla wspólnoty. Jak to w sekcie…
– W ten sposób dojdziemy do momentu ogłoszenia Projektu Zjednoczonego Świata – mówi przewodnik duchowy. Bez nazwiska. Po prostu brat.
W Polsce Ruch Focolari organizuje głównie marsze życia. I kształtuje młodzież do wypełniania Jezusowego testamentu. Czyni to też w domu rekolekcyjnym w Zembrzycach.
Przyjeżdżają tu ich przewodnicy duchowi.

Maj 2012 r. – „Warsztaty posługi charyzmatem proroctwa”. Prowadzi Maria Vadia, jasnowidzka z USA kochająca Pana. Wystarczy opowiedzieć jej historię swojego życia, a ona za słowami Pana powie, co będzie dalej. Oczywiście u boku Pana.

Czerwiec i lipiec 2012 r. – „Posługa modlitwą uwolnienia”. Prowadzi John Bashobora z Ugandy. Uwalnia od chorób i Szatana.

Sierpień 2012 r. – „Eucharystyczny płomień”. Prowadzi Joseph Vadakkel. Wypędza uroki i odgania diabła.
Warsztaty są płatne. Cena uzależniona od potrzeb, braków duchowych lub stanu opętania.

Odchudzanie

Mariacki Dom Rekolekcyjny w Zembrzycach prowadzi też rekolekcje z postem Daniela. Celem naszych rekolekcji jest oczyszczenie zarówno ciała, jak i duszy. w ramach naszej czternastodniowej kuracji będziecie mogli Państwo skorzystać z szerokiej gamy zabiegów fizjoterapeutycznych opracowanych przez naszych fizjoterapeutów i zabiegów rehabilitacyjnych. Ważny element naszych rekolekcji stanowi dieta, oparta na terapii oczyszczającej i odchudzającej opracowanej przez Panią dr Ewę Dąbrowską zwaną Postem Daniela. Nie zapominając o sferze duchowej człowieka, zapraszamy do uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej, modlitwie, konferencjach, podczas których będziemy pochylać się nad tekstami Jana Pawła II. Możliwe także będą indywidualne spotkania z kapłanem. Post Daniela to dieta owocowo-warzywna, w której spożywa się przede wszystkim soki, surówki, sałatki, zupy i dania gotowane lub kiszone z warzyw korzeniowych, warzyw liściastych, cebulowych, kapustnych, dyniowatych oraz owoców jak jabłka, cytryny.
Męczennicy postu Daniela w czasie „rekolekcji” nie mogą spożywać mięsa, chleba, mleka, tłuszczu, ziemniaków, zbóż, słodyczy, roślin strączkowych ani słodkich owoców. Piją tylko wodę. Rekolekcje te kosztują w Zembrzycach 1890 zł.

Dworek, który przejęła Caritas, na parterze prowadzi terapię zajęciową dla niepełnosprawnych. Chorzy mają być z opiekunem. Nie przyjmuje się obłożnie chorych. Koszt warsztatów zajęciowych 1280 zł od niepełnosprawnego i 850 zł od opiekuna. Jedzenie w ramach Banku Żywności i darów dla Caritas. Na piętrze dworku są pokoje i apartamenty dla wczasowiczów. 100 zł od osoby.

Fidelus znaczy wierny

Stanisław Dziwisz bywa tu często. Uroczyście poświęcił złocone klamki i marmurowe schody w zembrzyckim domu rekolekcyjnym. Bo Zembrzyce to rodzinna wieś jego kościelnego kolegi, Bronisława Fidelusa. Wiernego towarzysza.

Jego rodzina to najbogatsi ludzie nie tylko w Zembrzycach, ale w całej Małopolsce. Biznesmeni. Właściciele garbarni. Bronisław z Dziwiszem mieszkał w jednym pokoju w seminarium. Pracował też z biskupem Wojtyłą w kurii do 1978 r. Gdy Karol Wojtyła został papieżem, widywali się na kolacjach w Watykanie i Castel Gandolfo, dokąd ks. Fidelus przyjeżdżał na wakacje. Towarzyszył papieżowi podczas pielgrzymek do Polski. Zawsze przy boku Dziwisza.

To ks. Fidelus polecał zakonom usługi byłego esbeka Marka P. przy odzyskiwaniu majątku kościelnego w ramach Komisji Majątkowej. Gdy wybuchła afera, w 2011 r. został mianowany przez Dziwisza wikariuszem generalnym arcybiskupa krakowskiego. Poza tym Fidelus to przewodniczący Rady ds. Ekonomicznych Archidiecezji Krakowskiej, Archidiecezjalnej Komisji ds. Regulacji Granic Parafii i Budownictwa Sakralnego oraz Archidiecezjalnej Komisji ds. Konserwacji Zabytków Kościelnych, Architektury i Sztuki Sakralnej. Ks. Fidelus jest także kapelanem klubu piłkarskiego Wisły Kraków. Od niedawna jest też honorowym obywatelem Zembrzyc. Na wniosek wójta. Rada przyjęła go jednogłośnie.

Rodzina Fidelusów, która nie jest zajęta biznesem, dorabia sobie w placówkach kościelnych. Kuzynka Edyta Fidelus np. prowadzi pracownię origami na warsztatach zajęciowych Caritas. Jej warsztaty są najważniejsze w terapii. Sam Bronisław Fidelus ma kilka mieszkań w Krakowie, ale częściej mieszka w domu rekolekcyjnym w Zembrzycach. w Krakowie krążą legendy o jego majątku, także o tym, że ten dom jest jego. Bo oficjalnie znajduje się tu Mariacki Dom Rekolekcyjny pomagający chorym i biednym.

[2012] NIE.pl Nr 35/2012

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: