I amen, panie Pieronek

Kościół kwili, że jest biedny.

Gdy poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński zwrócił się z apelem do przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski (KEP) abpa Józefa Michalika i prymasa Polski abpa Józefa Kowalczyka, aby zlicytowali choć fragment czy jedną nieruchomość będącą własnością Kościoła i przekazali pozyskane środki dla potrzebujących dzieci z placówek opiekuńczo-leczniczych, wśród czarnych zawrzało. Jakim prawem ktokolwiek waży się zwracać im uwagę. Jak można sugerować, że oni są pazerni? I w ogóle nikt nie ma prawa wyliczać ich majątku. Biskup Pieronek dostał piany: – Niech najpierw sprzeda swój majątek. I amen. I dodał: – Cudzym bardzo chętnie wszyscy się dzielą.

Jak widać apel Ryfińskiego bardzo zabolał nie tylko kościelnych hierarchów, ale także ich wyznawców.
Prof. Bartoś widzi w apelu RP instrumentalne używanie dzieci w celu kolejnego uszczypnięcia biskupów. I uważa to za działanie nie fair. Zapewnia, że to nieprawda, iż Kościół jest bogaty!
– Niech Ruch Palikota to udowodni. Mówienie rzeczy, których nie sposób wykazać, jest niepoważne. Majątek Kościoła to także zabytki, nieruchomości generujące znaczące koszty, potrzeba rzetelnego rachunku, by oskarżać.

Udowodnimy, panie Pieronek

Ostatnio w Biurze Analiz Sejmowych powstał Raport o wspieraniu Kościoła przez państwo.
Z budżetu państwa wspomagana jest działalność kościelna, pieniądze idą na remonty i konserwację obiektów sakralnych oraz na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych. W 2012 r. wydatki na Fundusz Kościelny to 94 374 000 zł.

O prawie 5,5 mln zł więcej niż w roku poprzednim. Czyli to utrzymanie budynków sakralnych, które to niby tyle kosztuje polski Kościół, tak naprawdę kosztuje nas, podatników. Ale płacimy nie tylko za remonty tychże budynków. Wystarczy, że są dobrem kultury narodowej. Art. 51 Ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego oraz art. 38 Ustawy o stosunku Państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego stanowią, iż instytucje państwowe, samorządowe i kościelne współdziałają w ochronie, konserwacji, udostępnianiu i upowszechnianiu zabytków architektury kościelnej i sztuki sakralnej oraz ich dokumentacji, muzeów, archiwów i bibliotek będących własnością kościelną, a także dzieł kultury i sztuki o motywach religijnych, stanowiących ważną część dziedzictwa kultury. Czyli prawie każdy kościół może być dobrem kultury narodowej. I państwo musi za niego płacić, mimo że nie jest jego właścicielem. Narodowy Fundusz Rewaloryzacji Zabytków Krakowa przeznaczył w 2011 r. około 42 mln zł. Zapłacił skarb państwa. Ogromna większość z tego poszła oczywiście na budynki sakralne. Własność Kościoła katolickiego.

Kłamiecie, panie Pieronek

Wciskacie nam, panowie biskupi, też kit, że utrzymujecie szkoły katolickie. Gówno prawda. Budżet państwa zobowiązany jest do przekazywania subwencji oświatowej dla uczniów szkół katolickich. w obecnym roku to aż 370 900 700 zł.
Płacimy za ich szkoły, przedszkola, bursy, ośrodki wychowawcze, schroniska młodzieżowe i „wczesne wspomaganie rozwoju dziecka”, cokolwiek to znaczy. W 2011 r. na finansowanie podmiotów kościelnych wydaliśmy 516 467 000 zł.
Pieronek i biskupi powołali się na badania. Wedle raportu KAI Kościół aktywnie wspiera państwową pomoc społeczną. A największą organizacją to czyniącą jest Caritas Polska. Caritas prowadzi w Polsce 9 tys. punktów pomocy materialnej, psychologicznej oraz prawnej. I ma prawie 8 tys. pracowników etatowych i ok. 100 tys. wolontariuszy. Instytucjonalna działalność Caritas obejmuje m.in.49 warsztatów terapii zajęciowej, ponad 200 wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego, ponad 170 stacji opieki. Caritas prowadzi też 100 jadłodajni i 3,2 tys. parafialnych punktów pomocy materialnej. Z myślą o dzieciach organizuje m.in. Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom (42,6tys. dzieci wyjeżdża na kolonie). A w programie „Skrzydła”3,5 tys. dzieci przyjmuje materialne wsparcie z myślą o edukacji. Pisaliśmy o warsztatach zajęciowych w Zembrzycach. Dworek, który przejął Caritas (za złotówkę), prowadzi terapię zajęciową dla niepełnosprawnych. Chorzy mają być z opiekunem. Nie przyjmują obłożnie chorych. Koszt warsztatów zajęciowych to 1280 zł od niepełnosprawnego i 850 zł od opiekuna. Jedzenie w ramach Banku Żywności i darów dla Caritasu. Na piętrze dworku są pokoje i apartamenty dla wczasowiczów. 100 zł od osoby.

Wypożyczalnie sprzętu rehabilitacyjnego nie działają jak biblioteka. Za wypożyczony sprzęt płaci się normalnie. Kule dla dziecka kosztują dwa razy tyle co w wypożyczalni szpitalnej NFZ. Nawet w sklepie rehabilitacyjnym koszt wypożyczenia sprzętu jest niższy niż w Caritasie. Np. w szpitalu dziecięcym kule kosztują 10 zł za dobę, a w Caritasie 20 zł.

Noclegownie też nie są za darmo. Za każdego bezdomnego przyjętego do noclegowni płaci ośrodek pomocy społecznej.
Poprzedniej zimy w Brodnicy nie przyjęto słaniającego się z głodu i zimna bezdomnego podczas 25 stopni mrozu, bo nie było wiadomo z której gminy pochodzi i ksiądz prowadzący noclegownię nie mógł ustalić, kto mu za niego zapłaci.

Starszy mężczyzna przespał noc w myjni samochodowej, a brodniccy policjanci oddali mu swoje kanapki. Ksiądz z Caritasu go wyrzucił na mróz, mówiąc mu wprost, że nikt za niego nie zapłaci.

Jadłodajnie też prowadzą działalność gospodarczą i organizują, za koszmarne pieniądze, komunie, chrzty, przyjęcia okolicznościowe. A co fundują gościom? Jedzenie z Banku Żywności.

Kolonie Caritasu są pełnopłatne. Wcale nie są tańsze niż te komercyjne oferowane przez biura podróży, a warunki są nieporównywalnie gorsze. Tego lata koloniści z Uherzec Mineralnych spali na metalowych piętrowych pryczach w roznoszącym się grzybie. Koszt 2-tygodniowej kolonii to 1345 zł od dziecka. Wyżywienie oczywiście z darów. Atrakcje? Wędrówka szlakiem Jana Pawła II.

W Zembrzycach powstał dom rekolekcyjny. Marmurowa posadzka, złote klamki. Jest to regularny dom wczasowy. A rekolekcje, jakie tam się odbywają, są zwyczajnymi wczasami odchudzającymi. Rekolekcje z postem Daniela.

Rekolekcjoniści nie mogą spożywać mięsa, chleba, mleka, tłuszczu, ziemniaków, zbóż, słodyczy, roślin strączkowych ani słodkich owoców. Piją tylko wodę. Rekolekcje te kosztują w Zembrzycach 1890 zł. W innych domach rekolekcyjnych koszty są podobne.
Poza nabijaniem kabzy Kościołowi bezpośrednio, państwo dotuje go jeszcze w innej formie, okradając same siebie. Chodzi o zwolnienie z podatków. Z jakich podatków i opłat zwolniony jest w Polsce Kościół katolicki? Z wszelkich…

Macie przywileje, panie Pieronek

Kościelne osoby prawne są zwolnione z podatku dochodowego od osób prawnych na zasadach określonych w Ustawie o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Polsce oraz w Ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. W 2010 r. do budżetu z tego powodu nie wpłynęło 18 mln zł. Na cele kultu religijnego z powodu ulg państwo straciło w 2010 r. 39 mln zł, a z tytułu działalności opiekuńczej – 11 mln zł. Kościół prowadzi też katolickie media, za które nie płaci, bo są nadawcą społecznym. Obecnie według informacji uzyskanych z Biura Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na 45 (!) nadawców kościelnych status nadawcy społecznego posiada 9. I tak Jasna Góra powinna zapłacić prawie 83 tys. zł za koncesję, ale jako nadawca społeczny została z tego zwolniona. Ale już takie Radio Maryja nie zapłaciło prawie 2 mln zł. Nadawców katolickich zwolniono także z ogromnej części opłat za korzystanie z częstotliwości. Do budżetu państwa nie wpłynęło z tego powodu 506 229,17 zł.

Ten wspaniałomyślny Caritas nie tylko nie płaci podatków, ale jeszcze jako organizacja pożytku publicznego ma prawo do 1 proc. podatku. Na 30 organizacji pożytku publicznego, które otrzymały największą kwotę 1 proc. podatku, najwyżej sklasyfikowana jest Caritas Polska, która w 2010 r. dostała 2 135 155,19 zł podatku należnego za 2009 r.

Nie wspominamy już o tym, że my, podatnicy, opłacamy katechetów nauczających religii. W 2011 r. wydano na wynagrodzenia dla tych znakomitych fachowców 1 343 921 300 zł.

Co do majątku i nieruchomości kościelnych, to faktycznie są one niepoliczalne.
Po prostu przez to, że czarni nie płacą podatku od nieruchomości, nigdzie nie ma ich zewidencjonowanych.

A szkoda, bo znowu moglibyśmy wykazać, że kłamiecie, panowie biskupi. I amen, panie Pieronek.

[2012] NIE.pl Nr 44/2012

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: