FiM – Głodnego zagłodzić

Kto twierdzi, że Kościół jest pamiętliwy? Zapomniał na przykład o swojej stołówce dla ubogich i nijak pamięci nie może sobie odświeżyć.

Lat temu siedem Caritas przy parafii św. Jacka w Słupsku postanowił założyć jadłodajnię dla ubogich. Znaleziono w tym celu piwnicę przy ul. Niedziałkowskiego 7. Półtora roku kilku zapaleńców pod przewodem Leokadii Łuszcz remontowało pomieszczenie, by w końcu doprowadzić je do stanu jakiej takiej używalności. W końcu jadłodajnię pokropiono i zaczęła funkcjonować. W tym momencie jednak Kościół… zapomniał o swej stołówce i nie dawał na nią ani złotówki Wszystko spoczęło na głowie pani Leokadii zwanej panią Lodzią, która – nie czekając na panów w czarnych sukienkach – wzięła sprawy w swoje ręce.

Podopiecznych stołówki jest mniej więcej 150 i przychodzą tu codziennie. Około południa ustawiają się w długie kolejki i czekają, czasem po kilka godzin, aż piekarnie dowiozą pieczywo. Otrzymują paczki z chlebem, bułkami i rogalami – dary piekarni „Pod Klonem” oraz kilku innych słupskich rzemieślników.

– Od właściciela masarni w Wiklinie otrzymujemy dary mięsne, dlatego czasem możemy naszym podopiecznym dać troszkę smalcu w słoiczkach – chwali się pani Lodzia. – Niekiedy stołówka dostaje odpady warzywne z miejscowych spożywczaków.

W stołówce poza szefową pracuje społecznie 8 osób. Żadna z nich nie bierze nawet złotówki zapłaty. – Wszystko, co mamy, rozdajemy ubogim. Sami nie zjemy, ale innym damy – mówią.

Mimo iż na drzwiach jest tabliczka Caritasu, żadnego księdza nie było tu już od kilku ładnych lat. Pani Lodzia jest osobą bardzo wierzącą i mimo obojętności władz kościelnych nie zdejmie święconych oznaczeń. Na szczęście, mimo zupełnego braku zainteresowania ze strony kleru, nikt nie myśli o zamykaniu lokalu. Dzieje się tak również dzięki wsparciu Urzędu Miejskiego. „Paskudne komuchy” rządzące miastem wspomagają „działalność Kościoła na rzecz ubogich”! Rachunki i bieżące opłaty pokrywają wyłącznie dotacje słupskiego ratusza, a pani Lodzia (z zawodu księgowa) rozlicza się z ratuszem z każdego grosza, co innym Caritasom raczej się nie zdarza. Nie bądźmy jednak drobiazgowi. Przecież na słupskich sukienkowych ciążą poważniejsze wydatki niż problemy jakichś tam ubogich: nowa wieża na kościele Mariackim jest już prawie gotowa, do dokończenia jej brakuje jeszcze kilku tysiączków. Kuria diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej także głęboko w poszanowaniu ma wspieranie „swojej” stołówki.

Co innego Caritas diecezjalny w Koszalinie – tam raz do roku odbywa się wielka uczta dla bezdomnych. Tylko że wtedy przyjeżdża telewizja i biskupi za pośrednictwem mediów mogą przed połową Polski zaprezentować swą „dobroczynność”. Chleba, słoniny i cebuli w ubogim pomieszczeniu u pani Lodzi nikt filmować nie będzie.

[2004] FaktyiMity.pl 8(207)/2004

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: