FiM – D.O.M.

Dwie staruszki podarowały Caritasowi Archidiecezji Warszawskiej swoją posiadłość – działkę o powierzchni ponad 6 tys. metrów kwadratowych, a na niej duży dom. Następnie wicedyrektor Caritasu sprzedała darowiznę… sobie. Za ułamek jej wartości.

Gdyby siostry – panie Halina i Helena, które przepisały akt własności na Caritas – dowiedziały się o tym gigantycznym przekręcie, pewnie jeszcze raz by umarły, tym razem na atak serca. Miały bowiem marzenie. Takie, aby ich posiadłość we wsi Liwki na Podlasiu (6600 mkw.), w skład której wchodził duży dom, służyła po ich śmierci biednym ludziom. Na przykład samotnym matkom. Taki postawiły warunek darowizny. „Świetny pomysł!” – zakrzyknął w roku 2003 Caritas ustami swojej wicedyrektor Barbary Czarnockiej. I czekał na śmierć miłych, naiwnych pań. Nie za długo.

Z akt Sądu Rejonowego wynika, że już w roku 2006 kościelna instytucja charytatywna uznała, iż żadne samotne matki jej nie interesują, a domy dla nich tym bardziej, i sprzedała darowiznę. Dziennikarze TVN, którzy wpadli na trop tego skandalu (brawo!), przecierali oczy ze zdumienia, gdy zobaczyli akt notarialny kupna-sprzedaży. Otóż 6,6 tys. metrów kwadratowych ziemi i duży dom okazały się warte… no nie zgadniecie, ile… 10 tysięcy złotych!

A ile posiadłość warta jest naprawdę? Gdyby grunt zamienić na działki budowlane, co byłoby formalnością, bo i tak stoi na nim budynek, to (jak twierdzą eksperci) można by śmiało mówić o kwocie stukrotnie wyższej, czyli milionie. Jeszcze większe było zdumienie dziennikarzy, gdy zobaczyli, kto jest szczęśliwym nabywcą. Okazała się nim… Barbara Czarnocka – wicedyrektor Caritasu. Sprzedającym zaś był ksiądz Mirosław Jaworski – naczelny szef charytatywnej kościelnej firmy – ówczesny bezpośredni przełożony pani Basi (a może, jak ćwierkają wróbelki… ktoś znacznie bliższy). Sprzedał i został wyrzucony z Caritasu na zbity pysk, ale bynajmniej nie za ten skandal. Co to, to nie. Za takie sprawy to w tej firmie można tylko awansować. Wypieprzono go za inne grzeszki, o których wiele razy pisaliśmy.

W obdarowaniu księżowskiej kumpeli fortuną obecny dyrektor firmy, ksiądz Zbigniew Zembrzuski, nie widzi niczego zdrożnego. Wręcz przeciwnie, mówi o tym tak:
– Po trzech latach od darowizny dyrektor podjął decyzję, żeby sprzedać nieruchomość. Był tam dom, który ulegał degradacji. Uzyskał zgodę swoich przełożonych, i w świetle prawa transakcja została przeprowadzona. Kwota została przeznaczona na cele charytatywne – nie widzę tu niczego niemoralnego.
– A dlaczego posiadłość sprzedano za kwotę już nie śmiesznie, tylko skandalicznie niską? – dopytują dziennikarze.
– Bo dom niszczał i trzeba było się spieszyć – bez mrugnięcia oka oznajmia dyrektor Caritasu i na kolejne pytanie, czy nie widzi niczego niemoralnego w fakcie, że wiceszefowa jego firmy za 10 tysięcy złotych stała się z dnia na dzień milionerką, odpowiada, że nie widzi.
– W świetle prawa wszystko jest w najlepszym porządku – kończy rozmowę. Jesteśmy tego samego zdania. Wszystko jest w porządku… Zwłaszcza w świetle kościelnego prawa zbójeckiego.

Więcej światła na skandal rzuca Krzysztof, anonimowy, były pracownik Caritasu, który mówi:
– Zacząłem pracować w Caritasie Archidiecezji Warszawskiej trzy lata temu. Szybko okazało się, że moje wyobrażenie o organizacji jest mylne. Jest to instytucja nastawiona wyłącznie na bogacenie się wąskiej grupki ludzi. To rodzinne bogacenie się. I tylko o to tak naprawdę im chodzi.

Reportaż TVN o opisanym skandalu można znaleźć w internecie pod adresem:
http://uwaga.onet.pl/151041,reportaze,zamiast_domu_dla_samotnych_matek_prywatna_posiadlosc_wiceszefowej_warszawskiej_caritas,wideo_detal.html.

O fakcie, że Caritas jest szemraną instytucją nastawioną wyłącznie na bogacenie się nie tyle nawet Kościoła, co koterii związanych z nim osób, pisaliśmy wielokrotnie. Także i o tym, że nie raczy rozliczać się z darowizn, a jeśli już to robi, to okazuje się, że ponad 70 proc. pozyskanych środków to obsługa jego kosztów własnych. Dajecie złotówkę, a z tego na biednych (np. na Haiti) idzie zaledwie 30 groszy! Bardzo dobrze, że pomału fakt ten dostrzegają i inne media. Nawet takie jak TVN, które od jakiegoś czasu robią się coraz bardziej prokościelne. Takie Hołowniowate.

[2010] FaktyiMity.pl 7(520)/2010

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: