FiM – Pod przykrywką…

…zaspokajania potrzeb duchowych i materialnych Caritas indoktrynuje dzieci w podstawówkach i gimnazjach. Przy okazji „charytatywnie”, czyli za friko, wyciąga od nich kasę.

Trafił w nasze ręce materiał przygotowany przez Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej. To po pierwsze list skierowany do proboszczów i katechetów, a po drugie – regulamin inicjatywy, której promotorzy mają szansę w najbliższym czasie rozpanoszyć się w dziesiątkach tysięcy polskich szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. A mowa o tzw. Szkolnych Kołach Caritas, nowym sposobie katolickiej indoktrynacji i ściągania forsy.

Jednym z pionierów, którzy organizują takie koła, jest ks. Krzysztof Ukleja. Znany z organizowania różnego rodzaju katolickich instytucji pomocy socjalnej, funkcjonujących za państwowe pieniądze. W jednej z nich – Legionowskim Centrum Charytatywno-Opiekuńczym Caritas DWP, wykazano w marcu tego roku nieprawidłowości w dokumentowaniu wydatkowanych funduszy. Od czerwca Ukleja jest proboszczem parafii pw. Najczystszego Serca Maryi w Grochowie (osiedle warszawskiej Pragi), a jednocześnie dyrektorem Caritasu Diecezji Warszawsko-Praskiej. W sierpniu 2005 roku wpadł na pomysł, aby w praskich szkołach stworzyć kółka Caritasu. W tym celu wystosował do proboszczów i katechetów list z propozycją „animowania Szkolnych Kół Caritasu w szkołach podstawowych i gimnazjalnych (…) w celu zaspokojenia duchowych i materialnych potrzeb młodego pokolenia oraz podejmowania przez nich dzieł miłosierdzia”. Retorycznie w nim zapytuje: „W każdej szkole działają różne szkolne stowarzyszenia, dlaczego nie może działać Koło Caritasu?”. Dodajmy od siebie – owszem, w państwowej szkole świeckiej może jak najbardziej, o ile jest to państwo wyznaniowe – jak IV RP. Aby uwiarygodnić inicjatywę, ksiądz odwołuje się do Ustawy o oświacie i powołuje na prawo do zrzeszania się…

Co powinno być celem kółek? Czytamy: „Szkolne Koła Caritasu dają wielką możliwość do niesienia różnych form pomocy dzieciom z rodzin ubogich np. w dożywianiu, zakupu podręczników, pomoc starszym itp.” (forma oryginalna). Niby pięknie, ale co mają starsi wspólnego z nastolatkami w szkołach?
Nauczeni doświadczeniem wiemy, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi o forsę. A kolejne słowa listu w tym przekonaniu nas utwierdzają: „Pragniemy też zaprosić Was, Kochani Katecheci, do włączenia się do akcji – Jałmużna Wielkopostna przez rozprowadzanie Skarbonek w ramach katechezy Wlk. Postu”… Tyle list, choć to nie wszystko.

Otóż kółka nie mogą działać sobie ot tak, po prostu. 7 stron „Regulaminu Szkolnego Koła Caritas” szczegółowo reguluje funkcjonowanie takiego bytu. Ledwo rozpoczynamy czytanie, a już powala nas totalne kuriozum: „W celu zaspokojenia duchowych i społecznych potrzeb młodego pokolenia katolików oraz podejmowania przez nich dzieł miłosierdzia, Caritas Diecezji …, zwana dalej Caritas, na wniosek Dyrektora Szkoły … w … zwanej dalej Szkołą, powołuje Szkolne Koło Caritas, zwane dalej Kołem”. Mówiąc krótko – to dyrektor szkoły musi pokornie poprosić księdza dyrektora właściwego oddziału Caritasu, aby ten łaskawie zgodził się na utworzenie takiego kółka. Ale takich perełek jest więcej. Wśród oficjalnych zadań kół i sposobów działania mamy wytyczne, jak członkowie koła powinni indoktrynować swoje koleżanki i kolegów w szkole, w duchu katolicko-narodowo-klerykalnym! Imprezy religijne, sportowe, prelekcje, konferencje, dyskusje, biblioteczki kościelne, zbiórki ofiar i darów, kolportaż materiałów propagandowych, podkreślanie symboli religijnych… Te i inne elementy mają być wprowadzane do publicznych (teoretycznie) neutralnych światopoglądowo szkół, w których uczą się dzieciaki w wieku 6–15 lat. Co ciekawe, koła mają mieć charakter małych stowarzyszeń, łącznie z hierarchią władzy, komisjami rewizyjnymi, sądami koleżeńskimi, a nade wszystko z majątkiem, który będzie powstawał – a jakże! – ze składek i darowizn od uczniów.

Choć pokazujemy dokumenty, które trafiły do praskich szkół w roku ubiegłym, wiemy z dobrze poinformowanych źródeł, że choroba wkracza obecnie do innych dzielnic Warszawy, a przekazywane są dokładnie te same pisma. W skali całej Polski również powstaje coraz więcej takich bytów. Nierzadko pod ich przykrywką swoją ideologię szerzy np. Młodzież Wszechpolska, która z Caritasem współpracuje otwarcie i owocnie. Podczas wspólnych spotkań z dyrektorami i nauczycielami nie pozostawia się im możliwości wyboru. Czy im się to podoba, czy nie, muszą wnioskować o zgodę na kościelne kółko w ich szkole. – To w ogóle jakiś chory pomysł. W mojej szkole jest wielu obcokrajowców różnych wyznań i kultur, a koła Caritasu prowadzą działania momentami zahaczające o prozelityzm – powiedział nam dyrektor jednej z praskich szkół podstawowych. On i jego koledzy po fachu dobrze wiedzą, że sprzeciw, szczególnie w czasach Giertycha, będzie równoznaczny z końcem pracy, a w najlepszym wypadku – z degradacją.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 41(345)/2006

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: