FiM – Świeczki na czarno

Dzięki bratu biskupa pomocniczego Grzegorza Balcerka diecezja poznańska przeżywa trudne chwile. Może bowiem zostać wciągnięta w proces o przestępstwo gospodarcze…

Pan Tadeusz Balcerek to biznesmen pełną gębą. Jest właścicielem poważnej fabryki bombek choinkowych pod Wolsztynem (woj. wielkopolskie). Żona prowadzi zakład produkcji zniczy, gdzie przy okazji wytwarza się również świeczki dla Caritasu, sprzedawane później w kościołach. Sąsiedzi Balcerków śmieją się, że mieszkają koło zakładów zbrojeniowych: bombki, świece dymne, znicze w kształcie min…

Oczywiście, nawet do głowy nam nie przyjdzie podejrzewać, że firma złapała kontrakt na produkcję świeczek dzięki rodzinnym powiązaniom. Jak twierdzą pracownicy (byli i obecni), przy produkcji świeczek pracuje się na czarno. Nie musimy chyba nikogo przekonywać, że jest to przestępstwo gospodarcze. Proceder trwa co najmniej od czterech lat.

Sprawa wyszła na jaw, gdy pracownicy zatrudnieni na czarno otrzymali roczne rozliczenie podatkowe, ale nie z firmy produkującej znicze, lecz z fabryki bombek, choć są to dwie różne firmy. Znalazła się anonimowa osoba (wiemy kto), która doniosła, gdzie trzeba. Policja i prokurator Danuta Ducka wzięli się ostro do roboty.

Zatrudnionych na czarno przesłuchano w roli poszkodowanych, ale tylko w sprawie jednego roku, choć sami zgłaszali, że sytuacja powtarza się co najmniej od czterech lat. „To nas nie interesuje” – usłyszeli na policji. Prokuratura wysmażyła za to dokument o wszczęciu śledztwa przeciw Andrzejowi L. (kierownikowi produkcji bombek) oraz Lidii S. (księgowej z tej fabryki). Oboje oskarżeni są z artykułu 218 § 1, to jest o uporczywe i złośliwe nieprzestrzeganie praw pracowniczych oraz niepłacenie obowiązkowych ubezpieczeń.

Wybór osób oskarżonych omal nie przyprawił poszkodowanych pracowników o śmierć ze śmiechu. Ich zdaniem, prokuratura zrobiła wszystko, aby znaleźć kozła ofiarnego i nie oskarżyć brata biskupa. Inna sprawa, że przepisy kodeksu karnego pozwalają na taki trik. Mowa bowiem o odpowiedzialności osób kierujących firmą lub właściciela. Toteż – patrząc na przepisy prawa – wszystko jest OK. Naiwniak tylko może sądzić, że księgowa i szef produkcji pozwolą sobie na zatrudnienie osób na czarno bez wiedzy właściciela. Nie mogli pewnie odmówić zatrudnienia pracowników na czarno, bo sami znaleźliby się za bramą. Pan Balcerek musiał wiedzieć o tym procederze. Poszkodowani twierdzą bowiem, że osobiście brał udział w przestępstwie.

Ponieważ wielokrotnie i bezskutecznie próbowałem się skontaktować z panią prokurator Danutą Ducką, zadam jej pytania na łamach gazety:
1. Dlaczego na liście oskarżonych nie ma Tadeusza Balcerka, który powinien się na niej znaleźć co najmniej pod zarzutem braku nadzoru?
2. Dlaczego poszkodowani nie zostali przesłuchani w sprawie istnienia procederu w innych latach?
3. Czy na taki właśnie tok śledztwa ma wpływ okoliczność, że Tadeusz Balcerek jest bratem biskupa Grzegorza Balcerka?

Z przykrością informuję, że  w Prokuraturze Rejonowej w Poznaniu próbowano pozbyć się osoby zadającej niewygodne pytania i – licząc na moją niewiedzę – skierowano mnie do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 49(144)/2002

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: