FiM – Zemsta Caritasu

Prezydenta Raciborza nawet prawicowi radni ostrzegali, że z Kościołem najlepiej można wyjść tylko na zdjęciu.Zwłaszcza jeśli jest do wzięcia 2,5 mln zł rocznie.

W Raciborzu władze miasta dogadały się z Kościołem, w nosie mając stanowisko radnych, i to – o dziwo – prawicowych! Co ciekawsze, prezydent miasta Jan Osuchowski (w ub.r. wypisał się z SLD – stary aktywista PZPR) zrobił to wbrew swojej wcześniejszej decyzji (z 12 kwietnia) o rozwiązaniu umowy z Caritasem diecezji opolskiej w sprawie współfinansowania zadań na rzecz osób niepełnosprawnych.

Po naszej publikacji („FiM” 30/2004) i szumie medialnym wokół dotacji z PFRON-u na rozbudowę Centrum Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przy ul. Rzeźniczej 8 (na zdjęciu), prowadzonego pod szyldem Caritasu, hierarchowie w koloratkach wściekli się nie na żarty. Jeszcze goręcej zrobiło się, kiedy fundusz (PFRON) przeprowadził wzmożone kontrole w innych placówkach kościelnych, które dostają od nich kasę. Wówczas dyrektor opolskiego Caritasu, ks. Arnold Dreschler, zwolnił w odwecie Marię Wiechę – założycielkę i szefową raciborskiej placówki – która przez wiele lat tyrała za Bóg zapłać. Manewr Kościoła wywołał aferę w samorządzie lokalnym. Wiecha jest radną, a w momencie wypowiedzenia umowy o pracę była na zwolnieniu lekarskim. Radni wściekli się, że ksiądz bezprawnie, bez powiadomienia ich, wywalił szanowaną dyrektorkę i tym samym pozbawił gminę wpływu na rozwój placówki. Ich stanowisko poparł prezydent Osuchowski, który rozwiązał z Caritasem umowę, dając okres wypowiedzenia do 31 października. W odpowiedzi ks. Dreschler natychmiast dał dyrektorce dyscyplinarkę, twierdząc, że działa na szkodę firmy. Ta oddała sprawę do Sądu Pracy. W maju radni wsparli prezydenta specjalną uchwałą, w której wezwali go do podtrzymania wypowiedzenia umowy z Caritasem oraz do zabezpieczenia nieruchomości do czasu przejęcia przez gminę. Zażądali też umożliwienia Polskiemu Komitetowi Zwalczania Raka i Raciborskiemu Funduszowi Lokalnemu funkcjonowania w budynku przy ul. Rzeźniczej 8. Miasto widziało wówczas dwie koncepcje rozwiązania afery bez szkody dla ponad 200 niepełnosprawnych korzystających z pomocy Centrum: przemienić ośrodek w jednostkę miejską, zlecając Caritasowi tylko niektóre zadania, albo renegocjować umowę z zastrzeżeniem obopólnej zgody (Caritasu i gminy) na wybór dyrektora ośrodka („FiM” 26/2005). Wydawało się już, że miasto pozbędzie się wszędobylskiego kleru, ale Caritas zaskarżył uchwałę radnych do wojewody. Ten zaś stwierdził jej nieważność, bo choć rada może wskazywać priorytety w zakresie realizacji celów i zadań prezydenta, to „nie ma możliwości nakazania stosowania konkretnych prawnych form działania”, a w tym wypadku radni zaingerowali w jego kompetencje. Tym sposobem intencje urzędników zostały prawnie zanegowane. Samorządowcom nie udała się też próba pozyskania poparcia radnych powiatu, by razem z gminą przejęli Centrum Rehabilitacji. Kiedy odezwały się krzyki, że to walka z Kościołem, pomysł upadł. Na placu boju pozostał prezydent, który nagle zaczął zmieniać front. Zamiast posłać Caritas do diabła, ustąpił i przygotował umowę porozumienia… jeszcze bardziej korzystną dla Kościoła. Warto wspomnieć, że na 2005 r. Centrum, czyli Caritas, dostanie od starostwa, gminy, PFRON-u i NFZ-u około 2,5 mln zł.

Wszystkie propozycje radnych: utworzenie jednostki miejskiej, wybór organizacji pozarządowej, która poprowadziłaby ośrodek, oraz wybór w drodze konkursu dyrektora placówki – spełzły na niczym. Prezydent powiedział im, że załatwi sprawę „po swojemu”. – Czy rzeczywiście? – pytają i podają pierwsze z brzegu dwa przykłady. Caritas nie chce wybudować przy Centrum sali gimnastycznej i sal rehabilitacyjnych, na które radni przeznaczyli w budżecie na bieżący rok 200 tys. zł (po zmianach – 150 tys. zł). Projekt powstał już 5 lat temu, ale prace zostały przerwane przez archeologów. Teraz była szansa, by unowocześnić ośrodek i poprawić jakość pomocy dzieciom, a tymczasem Caritas mówi, że nie będzie bawił się w „jakieś tam gimnastyki”. Poza tym Caritas zaprzepaścił dotację unijną, którą dostało Centrum  w ramach Euroregionu „Silesia” – 12 tys. euro. Kościelni nie chcieli realizować grantu i musieli oddać kasę. – Jak wyglądamy w oczach Brukseli? Czy gmina jeszcze coś kiedyś dostanie? – pytają radni.

Rada Miasta Raciborza proponowała, aby zawrzeć w umowie powstanie rady konsultacyjnej. Wtedy gmina miałaby wpływ na kształt i losy Centrum. Wszystko jednak wzięło w łeb. W tekście porozumienia z dnia 23 sierpnia czytamy, że „(…) dyrektora powołuje i odwołuje dyrektor Caritasu diecezji opolskiej, a prezydent może jedynie zgłaszać swoich kandydatów. W kwestii użytkowania gmachu przy ul. Rzeźniczej 8 strony mogą rozwiązać umowę z 6-miesięcznym wypowiedzeniem, przy czym strona rozwiązująca ma przejąć zobowiązania wobec PFRON, o ile przeznaczy budynek na inne cele niż Ośrodek Dziennego Pobytu Rehabilitacji i Adaptacji Dzieci Niepełnosprawnych”.

Radni śmieją się, że prezydent nie wie, że to ośrodek edukacji nie ma akceptacji. A poza tym pytają, dlaczego ogranicza możliwość rozwiązania umowy tylko do jednej z czterech funkcji, jakie spełnia Centrum. Oprócz ośrodka dziennego pobytu Centrum prowadzi warsztaty terapii, gabinety rehabilitacyjne i poradnie. Dodatkowo władze miasta zaproponowały zmianę nazwy, jaka figurowała w umowie z 2002 r., czyli Miejskiego Ośrodka Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, na Centrum Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych Caritas Diecezji Opolskiej.

Zemsta ks. Dreschlera była arcydotkliwa. Facet dał siedmiodniowe wypowiedzenie Polskiemu Komitetowi Zwalczania Raka i Raciborskiemu Funduszowi Lokalnemu, które mają siedzibę przy ul. Rzeźniczej 8. Dlaczego? Bo po sześciu latach wynajmowania lokali zauważył, że dotychczasowe umowy były zawarte bezprawnie. Brawo! Ostry sprzeciw tych instytucji stonował nieco zapędy księżula. Jednak fundusz musi szukać innego lokum i szybko opuszczać Centrum.

Jedyne, co pozostało radnym, to nadzieja, że działania prezydenta w kwestii porozumienia z Caritasem zawierają uchybienia prawne. Czekają więc na ekspertyzy.

O ludzka naiwności! – chciałoby się rzec.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 30(229)/2004

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: