FiM – „Gość” w dom

Pod pretekstem budowy domu dla ludzi w potrzebie Caritas wyłudził od państwa atrakcyjne grunty, na których można postawić całe osiedle. Domu jak nie było, tak nie ma, a zbiórka pieniędzy trwa już pięć lat…

W rodzinie Krystyny i Romana Wysockich ze Skwierzyny (woj. lubuskie) urodziły się niepełnosprawne trojaczki. Sabina, Sylwester i Sławomir – wszyscy dotknięci przez naturę bardzo ciężkimi chorobami. Wysoccy mieli już wówczas 11-letniego syna i 9-letnią córkę, a był to rok 1992. Żeby zapewnić trojaczkom właściwą opiekę, rodzice musieli zrezygnować z pracy. Mieszkali w koszmarnych warunkach, więc wojewoda przydzielił im lokum w skwierzyńskim Domu Pomocy Społecznej, przeznaczonym dla osób dorosłych chorych psychicznie.

Gdy w 2007 r. przez nasz kraj przetaczała się lawina dyskusji wokół precedensowego orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Alicja Tysiąc vs Rzeczpospolita Polska (Trybunał przyznał kobiecie odszkodowanie za uniemożliwienie wykonanie legalnej aborcji), Wysockimi zainteresował się katolicki tygodnik „Gość Niedzielny”. Ten sam, który w serii artykułów porównywał sędziów ze Strasburga do hitlerowców z obozu Auschwitz, zaś panią Tysiąc oskarżał o zamiar popełnienia zabójstwa. „Mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków”– napisał 7 października 2007 r. redaktor naczelny ks. Marek Gancarczyk.

Dwa miesiące później duchowny uroczyście oświadczył na łamach „Gościa”, że „w redakcji zrodził się pomysł”, żeby zbudować dom dla Wysockich lub przynajmniej kupić im odpowiednie mieszkanie. W tym samym numerze („GN” 48/2007) zamieszczono obszerny artykuł o 15-letnich już trojaczkach, zakończony komunikatem: „Rozpoczynamy akcję »Dom na Święta«. Zachęcamy naszych czytelników, by wpłacali pieniądze na konto Caritas”. Do akcji włączyła się również telewizyjna Dwójka, emitując 5 grudnia 2007 r. reportaż o codziennych zmaganiach Krystyny i Romana z losem. Dokument opowiadał też o potrzebach ich dzieci.

Efekty wspólnego przedsięwzięcia wyglądały obiecująco, bowiem już w połowie stycznia 2008 r. na rachunku Caritasu Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej procentowało 139 tys. zł wpłaconych przez ludzi dobrego serca na rzecz Wysockich (był to ostatni oficjalny komunikat o stanie finansów!), zaś pomoc rzeczowa płynęła wartkim strumieniem. „Odzew jest niesamowity. Codziennie przychodzi kilkadziesiąt wpłat. Zdarzają się sumy w wysokości tysiąca, a najwyższa wpłata wyniosła 5 tysięcy złotych. Akcja trwa, bo ciągle nadchodzą wpłaty” – sprawozdawał „Gościowi” Grzegorz Idziak, ówczesny wicedyrektor diecezjalnego Caritasu. Swój wkład wniosła także Rada Miejska w Skwierzynie, przeznaczając 82,8 tys. zł (z tego 30,6 tys. zł zrefundował Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) na remont zdewastowanego lokalu komunalnego przy ul. Dąbrowskiego, żeby niepełnosprawne trojaczki mogły tymczasowo zamieszkać poza DPS-em. A co zrobił z pieniędzmi i wszelakimi dobrami Caritas?

Wysoccy nalegali, żeby przeznaczyć kasę na kupno mieszkania w mieście. Nic więcej nie chcieli. – Dzieci miałyby łatwiejszy dostęp do szkoły i lekarzy – tłumaczyli. Caritas uparł się jednak, że musi to być dom na wsi. Wystąpił do Agencji Nieruchomości Rolnych z wnioskiem o nieodpłatne przekazanie gruntu i wskazał palcem prawie pół hektara (!) w Droszkowie, na obrzeżach Zielonej Góry. Dlaczego aż tyle? Powód był oczywisty, a patent stary jak Caritas: pod banderą charytatywną załatwić atrakcyjną ziemię, a później podzielić ją na kilka działek budowlanych i przehandlować. Średnia cena kształtuje się tam na poziomie 90–110 zł za metr kwadratowy. Ktoś mądry wymyślił, że z tego, co zostanie po wydzieleniu kawałka dla trojaczków, będzie na czysto co najmniej pół miliona – ujawnia wolontariusz z Zielonej Góry. Sprawa utknęła na wiele miesięcy.

– Gdyby kupili za grosze jakiś mały kawałek ziemi, byłoby zdecydowanie łatwiej i szybciej, ale Caritas chciał bardzo dużo i w dobrym miejscu. Procedura darowizny z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa na rzecz fundacji lub organizacji pożytku publicznego jest żmudna. Wymaga zgromadzenia aktualnego operatu (pisemne opracowanie – dop. red.) szacunkowo określającego wartość rynkową nieruchomości, szczegółowej koncepcji zagospodarowania z podaniem źródeł finansowania, opinii właściwego starosty co do zasadności darowizny na cele statutowe ubiegającego się o nią podmiotu i wielu innych dokumentów. Ostateczną decyzję podejmuje minister skarbu – wyjaśnia urzędnik ANR. Oto kilka charakterystycznych etapów ciągu dalszego:

# Czerwiec 2008 r. – „Gość” wezwał do kolejnej mobilizacji, bo „140 tys. zł to spora kwota, ale niewystarczająca na budowę domu”. Nie wyjaśniono, jakim cudem „wpłaty ciągle nadchodzą”, a stan konta nie uległ od stycznia żadnej zmianie! Anna Łosińskaz Caritasu obiecała, że w czerwcu 2009 r. budowa ruszy z kopyta, a stan surowy będzie gotowy na Boże Narodzenie 2010 r;

# 24 kwietnia 2009 r. minister Aleksander Grad podpisał zgodę na obdarowanie Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej „niezabudowaną nieruchomością oznaczoną jako działka ewidencyjna nr 336/23 położoną w Droszkowie, gmina Zabór, powiat zielonogórski, o powierzchni 0,4600 ha i wartości według operatu szacunkowego 215 tys. zł”;

# Sierpień 2009 r. – „Gość” poinformował, że „udało się zebrać ponad 100 tys. złotych” (sic!), ale ks. Tadeusz Gierasimczyk podkreślił, że jest to kwota wciąż „zdecydowanie za mała, aby marzenie (o budowie domu – dop. red.) mogło się spełnić”, i przypomniał numer konta. Łosińska wyliczyła sukcesy (ziemia z ANR i bezpłatny projekt domu), po czym stwierdziła, iż Caritasowi „wciąż zależy na pozyskaniu materiałów budowlanych od sponsorów, aby rozpocząć budowę w tym roku” (o czerwcu już zapomniała), bowiem gotówkę zarezerwowali tylko na robociznę;

# Grudzień 2010 r. – W trzecią rocznicę rozpoczęcia akcji Caritas opublikował na swojej stronie internetowej coś na kształt sprawozdania z dotychczasowych dokonań w sprawie budowy. Nie ujawnił stanu kasy („posiadamy pewne zgromadzone środki”) i zaapelował o nasilenie aktywności wpłat na wskazane konto. Swoistą przykrywką do opóźnień oraz nieplanowanych wydatków było „podarowanie elektrycznego wózka inwalidzkiego” dla jednego z synów Wysockich. – Było to obrzydliwe kłamstwo. Chłopiec dostał wózek z magistratu, a nam z kolei ofiarował go Holender Peter Verhees, który od wielu lat pomaga miastu, za co otrzymał w 2001 r. honorowe obywatelstwo Zielonej Góry – podkreśla urzędniczka zajmująca się opieką społeczną;

# Styczeń 2011 r. – „Gościa” jakby zamurowało, bo pałeczkę przejął… tygodnik katolicki „Niedziela”, który obwieścił, że u Wysockich wylano już fundamenty i postawiono ściany, a „wiosną będzie można już rozpocząć prace wewnątrz budynku”. Przedstawicielka diecezji przyznała, iż wszystkie zasadnicze materiały otrzymali za darmo, więc zaoszczędzili dzięki temu pieniądze, a nawet mogą myśleć o kontynuacji projektu;

# Czerwiec 2012 r. – Caritas nawiedzili „nieznani sprawcy”, którzy przeniknęli przez ściany domu w Droszkowie (nie wyłamując okien, ani drzwi) i ukradli instalację elektryczną. „Pogrąża to nas finansowo oraz czasowo, ponieważ miałam już umówionych wykonawców, którzy mieli robić tynki i wylewkę podłoża. Dom jest zamknięty, zadaszony, są okna… musieli jakoś wejść poddaszem” – relacjonowała lokalnym mediom przedstawicielka organizacji. „Caritas diecezji zielonogórsko-gorzowskiej będzie musiał teraz znaleźć sponsora, który pokryje straty spowodowane kradzieżą i pomoże dokończyć inwestycję. Koszt położenia nowej instalacji jest bowiem zbyt duży”– czytamy w komunikacie o zawieszeniu robót.

Pracownica zielonogórskogo-rzowskiego Caritasu mówi: – Już przed dwoma laty pieniędzy i materiałów przekazanych na trojaczki było tyle, że można było postawić dwa domy, ale przecież nie chodzi o złapanie króliczka, lecz ciągłą za nim gonitwę. Zwłaszcza wówczas, gdy jest jakieś nośne medialnie hasło. Nikt z zewnątrz wpływów nie skontroluje, więc hulaj dusza. Nawet Wysoccy nie mają wglądu w żadne dokumenty, jednak siedzą cicho w zagrzybionej komunalnej chałupie, która już dawno powinna zostać rozebrana, i nie protestują z obawy, że nic nie dostaną. Ale najlepsze jest dopiero przed nimi, bo zarówno ziemia, jak i ten stojący już w stanie surowym dom (na zdjęciu) wciąż są i pozostaną hipoteczną własnością… Kościoła, jeśli ktoś nie dobierze się naszym dyrektorom do d… Odkąd dowodzenie naszym Caritasem zmonopolizowali księża (dyrektor Marek Kidoń i jego zastępca Andrzej Kołodziejczyk – dop. red.), dzieło charytatywne stało się prywatnym folwarkiem. Kto pierwszy złapie, ten bierze. Ludzi krew zalewa, ale boją się wychylić, żeby nie stracić roboty. Poprosiliśmy Annę Marię Fedurek, rzeczniczkę diecezjalnego Caritasu, o odpowiedź na kilka pytań. Oto jej stanowisko w poszczególnych kwestiach.

# Sytuacja na budowie i kasa: – „Dom w Droszkowie jest obecnie w stanie surowym, zamkniętym z instalacjami, CO, wodno-kanalizacyjną i elektryczną (wewnętrzne). Tzw. stan deweloperski. Darowizny pieniężne wpływały do października 2010 r. włącznie. W roku 2008 – 155 tys. 306 zł, od 2009 do 2010 roku – 6602,27 zł. Łącznie wpłynęło 161 tys. 908,27 zł. Szacunkowa wartość pozyskanych nieodpłatnie materiałów i robót to około 380 tys. zł, w tym nieruchomość od ANR o wartości 200 tys. zł”.

# Sprawa własności: „Działka jest własnością Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej jako organizacji charytatywnej. Potwierdza to umowa pomiędzy Caritas a ANR”.

# Wpływ beneficjentów na sposób wydatkowania zebranych na ich rzecz pieniędzy:„Nie mają możliwości dysponowania nimi, ponieważ są to środki celowe w ramach projektu »Dom na Święta«. Uczestniczyli przy projektowaniu i wizualizacji szczegółów technicznych i wnętrz pomieszczeń”.

# Szanse na przyszłość:„Do zamknięcia inwestycji potrzebne jest około 220 tys. zł (100 tys. zł – prace wykończeniowe, oraz 120 tys. zł – koszty dostosowania budynku i terenu do użytkowania dla osób niepełnosprawnych)”.

Innymi słowy: poharatane przez los trojaczki muszą już oswajać się z myślą, że obiecanego im przez „Gościa Niedzielnego” domu ani nawet mieszkania prawdopodobnie nie będzie…

[2012] FaktyiMity.pl Nr 48(665)/2012

PS. Osobom, które chciałyby pomóc Wysockim, oferujemy konto Misji Charytatywno-Opiekuńczej „W człowieku widzieć brata”, ul. Zielona 15, 90-601 Łódź. (numer konta w linku)
Wpłaty z dopiskiem „Trojaczki” trafią w całości – natychmiast i bezpośrednio – do właściwych rąk.

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: