„Caritas” Pacanów

Każdy region Pomrocznej ma swoją ośmiornicę. W Świętokrzyskiem macki rozwija przykościelny „Caritas”.

Pan Władysław nie cierpi na Alzheimera, a mimo to nie pamięta, żeby kiedykolwiek zapisywał się do Parafialnego Ośrodka Zdrowia „Caritas” w Biechowie. A jednak jego nazwisko i podpis były na liście kościelnych pacjentów, o czym doniosła mu, też na nią wpisana, sąsiadka, która progu ośrodka nigdy nawet nie przestąpiła, bo ma syna lekarza i leczy się w Radomiu.

Wkrótce gruchnęła wieść, że każdy w Biechowie ­ w sumie kilka tysięcy ludzi ­ czy chce, czy nie chce, jest pacjentem „Caritasu”. Podobnie zresztą było w Pacanowie i Solcu Zdroju.

Ludzie zatem skrzyknęli się i napisali protest (1200 podpisów) do Świętokrzyskiej Kasy Chorych, że ktoś ich robi w buca. Nie byli, nie są i być nie chcą leczeni przez kościelnych oraz nie życzą sobie, by bez wiedzy i zgody ich nazwiska zdobiły listy parafialnych przychodni. Amen.

Od razu też się rozniosło, że czarni handlują danymi osobowymi, dokumentacją medyczną i plotkowano, że lada chwila wezmą się za handel organami, bynajmniej nie kościelnymi.

Dyrektor Regionalnej Świętokrzyskiej Kasy Chorych, Tadeusz Fatalski, nie wie nic o sprzedawaniu ludzkich nerek, potwierdza za to istnienie sfałszowanych podpisów na listach. Na 9000 rzekomych pacjentów „Caritasu” zaledwie 400 przyznaje się do złożenia takiego podpisu. Zaprzecza temu dyrektor „Caritas” Diecezji Kieleckiej, ksiądz Stanisław Słowik, oświadczając, że tylko 400 podpisów może budzić ewentualne wątpliwości. Reszta jest OK.

Ktoś zatem kłamie. Wiemy nawet, kto, ale dlaczego mielibyśmy ułatwiać robotę organom ścigania. Wierzymy, że sprawą sfałszowanych podpisów, które ewidentnie posłużyły „Caritasowi” do wyłudzenia państwowego szmalu z kasy chorych, zainteresuje się prokuratura. I że ktoś beknie za popełnienie przestępstwa.

Kościół kat. wie, że z samej tacy długo nie pociągnie. Przejmuje zatem majątek od państwa, bo z ziemi i nieruchomości da się żyć, i to całkiem nieźle. Kielecki „Caritas” pokazał jeszcze jeden sposób na kręcenie lodów ­nielegalnie mnożąc pacjentów kościelnych przychodni.

Do tej pory charytatywny „Caritas” robił kasę m.in. na świeczkach, które z dobrą przebitką sprzedawał w czasie świąt Bożego Narodzenia. Ale świeczki to widocznie już przeżytek.

[2000] NIE.pl

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: