CARITAS kradnie

Co Bruksela podaruje, to Kościół przehandluje.

Przepis na kompot: zagotować wiadro wody z 10 słoikami dżemów i kilogramem cukru. Na zupę: koncentrat pomidorowy i wodę doprowadzić do wrzenia, rozprowadzić garść mleka w proszku, dodać makaron. Na gulasz: podgrzać paletę mielonek. Jak kucharka ma dobry humor, może dodać przysmażoną cebulę.

Catering

To nie są przepisy na posiłki dla bezdomnych, ale na płatne posiłki cateringowe. Oprócz działalności charytatywnej Caritas z Brodnicy prowadzi biznesową. Przepisy podają zbuntowani pracownicy. Twierdzą, że dżemy, cukier, koncentrat, mleko, makaron i konserwy pochodzą z unijnych darów przeznaczonych dla najbiedniejszych Polaków.

Caritas płaci tylko za wodę i cebulę, reszta wsadu do kotła jest darmochą.

Mówią też, że za nadgodziny, zamiast pieniędzy, dostają unijną żywność. A ser żółty zamiast premii. Tymczasem unijne żarcie nieprzetworzone w całości powinno trafić do głodnych! ? To są ludzie zwolnieni z Caritas za złodziejstwo i wódkę ? uspokaja lokalne media dyrektor Caritas ks. Grzegorz Bohdan. Faktem jest, że Caritas za pieniądze karmi uczniów szkół oraz pacjentów szpitali. Ceny są konkurencyjne, nie do przebicia przez lokalnych restauratorów. Ale jakość jedzenia marna. Niesmaczne, zimne, przywożone poza wyznaczonymi terminami posiłków. Caritas karmił też harcerzy z Bydgoszczy przebywających w tych stronach na obozie. ? Jak dawali soki, to każdy inny. Jakby ze zbiórek żywności w supermarketach. Puszka z pasztetem była ozdobiona napisem „darowizna?, a herbatniki logo Banku Żywności ? opowiadali harcerze. Ks. dyrektor Bohdan przyciśnięty do muru przez „Nowości?przyznał, że jego firma sprzedała dary przeznaczone dla głodujących, ale przez przypadek. I nic na tym nie zarobiła. Unijna żywność miała trafić do mieszczących się po sąsiedzku kolonii, na których wypoczywały dzieci powodzian. Szeregowy pracownik pomylił paczki.

Kuzyn

Kilka miesięcy temu pisałam o ks. Danielu Adamowiczu, dyrektorze toruńskiej Caritas. Mieszkańcy Czarż zauważyli, że Caritas prowadzi interesy z osiadłym w tej miejscowości piekarzem Stanisławem, prywatnie kuzynem księdza dyrektora.

Samochody Caritas przywoziły mąkę, cukier, czekoladę, dżemy. Pan Stanisław piekł chleb, bułeczki i pączki z czekoladową polewą, które później sprzedawał.

Ks. Adamowicz wyjaśnił, że frykasy trafiają do biednych kleryków, przepisy dotyczące dystrybucji pomocowej żywności nie zostały więc naruszone. Świadkowie zapewniali, że kleryków jest za mało, żeby wchłonąć taką górę żarcia, poza tym rozpieszczano ich słodkościami jedynie na święta („NIE?nr 13/2010r.).

Ryzyko

Unijna żywność trafia do Caritas za pośrednictwem Agencji Rynku Rolnego. Tak jest od 6 lat. Oprócz Caritas żarcie rozdają Federacja Polskich Banków Żywności, Polski Komitet Pomocy Społecznej oraz Polski Czerwony Krzyż. Caritas przejmuje 33 proc. darów. W 2010 r. UE dała nam w prezencie konserwy i mąkę za 128,8 mln zł. Łatwo wyliczyć, że w tym roku Caritas połknie towar za ponad 40 mln zł. Takie dane podaje rzeczniczka ARR Iwona Ciechan. Wyjaśnia, że jej firma sprawdza los 5 proc. przekazanych serów, czekolady czy cukru. Jak wyglądają te kontrole, jeśli w ciągu ostatniego roku wykryły nadużycia jedynie w toruńskiej Caritas, konkretnie w piekarni w Czarżach? Czy nie jest tak, że wykryły jedynie to, czego nie dało się przemilczeć i zatuszować? Ludzie z Czarż, którzy poskarżyli się gazetom, nie ukrywali nazwisk i twarzy, rozmawiali z organami ścigania. Trudno więc byłoby twierdzić, że odmówili spotkania akurat z kontrolerami ARR. Pracownicy ARR rozmawiali ze mną pod warunkiem, że pozostaną anonimowi. Twierdzą, że ograniczają się do analizy tego, co w papierach. Przecież nie są w stanie przyczepić kamery do każdego pojemnika z kakao. Poza tym Caritas cieszy się wielkim społecznym zaufaniem. A kontrolowanych wybiera się w oparciu o analizę ryzyka nieprawidłowości. ? Dociekliwi nie pracują długo. Wystarczy telefon do przełożonych z hasłem: Robimy wielkie dzieło miłości, koleś się czepia ? słyszę. ? Teoretycznie czarni znajdą każdego głodnego, nawet jeśli nie wyciąga ręki po pomoc ? usprawiedliwiają się na koniec. ? Bo istnieją nawet parafialne i szkolne Caritas. Sprawdzam, że parafialnych jest 4687, szkolnych 2292, akademickich 26. Istnieją nawet Caritas przedszkolne ? na razie 11. System funkcjonuje tak, że potrzebujący może poprosić o przysługę Caritas wyższego szczebla jedynie po uzyskaniu aprobaty Caritas niższego szczebla. Nie wyciągaj do nas ręki bez kwitu od proboszcza ? informuje np. Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. ? Załatwienie twojej sprawy się przedłuży, gdyż i tak przed udzieleniem pomocy poprosimy go o opinię. Wniosek z tego taki, że nie wystarczy być głodnym Polakiem, aby wypełnić bandzioch unijnym makaronem. Trzeba jeszcze być dobrym parafianinem.

Błąd

Wpływy finansowe i rzeczowe Caritas w 2009 r. wyniosły 164 795 316,34 zł. Blisko 10 mln zł przekazały instytucje podstawowe typu Senat, MSWiA, ARR, PFRON. Oprócz noclegowni i garkuchni, które się z Caritas kojarzą, firma prowadzi 16 zakładów opieki lekarskiej, 32 poradnie lekarskie, 13 aptek, 5 ambulatoriów, 6 placówek dla uzależnionych, 174 stacje opieki, 9 hospicjów stacjonarnych oraz hospicja domowe.

Caritasowa służba zdrowia ma kontrakty z NFZ. Znaczy to, że dostaje za swoje usługi pieniądze. Również za przygotowywane posiłki.

O tym, jaki procent wsadu do sprzedawanego kotła stanowią dary UE, nie ośmielam się wyrokować. W sprawozdaniu finansowym Caritas za 2009 r. nie znalazłam informacji o sprzedaży posiłków podmiotom obcym, choć była prowadzona typowa działalność cateringowa, która powinna dotyczyć produktów zakupionych i musi być opodatkowana. Sprzedaż to nie dobroczynność. Męczę więc Iwonę Ciechan z ARR, pytając, jak wielkie kanty odkryto w Toruniu. O jakich pieniądzach rozmawiamy. W kolejnym liście objaśnia, że chodziło jedynie o nieprawidłowości. Drobne, prawie niewidoczne. Kwota tych nieprawidłowości nie przekracza bowiem 1/1000wartości towarów dystrybuowanych przez Caritas. Sprawy nie ma, bo szmal zgodnie z notą obciążeniową czarni zwrócili na konto ANR oraz zobowiązali się, że od teraz będą grzeczni

[2010] NIE.pl Nr 37/2010

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: